Seksuologia

Krok pierwszy – ochrona dziecka przez krzywdą seksualną.

Dzień dobry Kochani!

W obliczu różnych osobistych wydarzeń ostatnich miesięcy, dużo rozmyślam o tym, czym jest dla mnie sztuka odmawiania, buntowania się, wyrażania niezgody. Myślę o tym tak intensywnie, że po raz kolejny przeklinam „grzeczne dzieci moich czasów”, a właściwie trend wychowywania takich dzieci. Dlaczego? O tym dzisiejszy post.

Edukacja seksualna to nie tylko, a nawet nie przede wszystkim nauka o ciele. Zdrowa seksualność to jest styl życia, sposób postrzegania siebie i świata. Troska o swoją seksualność to kompetencja psychologiczna. Kompetencja, którą osiągamy również poprzez pozwolenie dziecku na niegrzeczne zachowanie.

Kochasz swoje dziecko najmocniej na świecie. Odkąd przyszło na świat, zastanawiasz się, co zrobić, aby dać mu jak najlepsze wychowanie. Uczysz używania magicznych słów, nie zgadzasz się na krzyk i jakiekolwiek objawy agresji. Chcesz, aby nie bawiło się jedzeniem, a przynajmniej nie za długo. Nieustannie umawiasz się z nim na grzeczność. „Podziel się zabawkami” – słyszy maluch, kiedy przychodzą goście. „Oddaj zabawkę, to nie twoja” – mówisz, kiedy Wy jesteście gośćmi. I nie mam wątpliwości co do tego, że wkładasz w to wszystko mnóstwo trudu i robisz to z czystej miłości. Tak od rana do wieczora Rodzicu, dwoisz się i troisz, wciąż zmartwiony, że coś przeoczyłeś, skoro szkrab na wszystko mówi „nie i nie”. Co wtedy? No nic, trzeba dzieciaczka przytemperować, myślisz z niepokojem.

Potem masz nastolatka i mówisz „dlaczego on taki nieasertywny”. Chcesz, by odmawiał papierosów, po szkole wracał do domu, nie ulegał namowom na wagary. Chcesz, by córka wiedziała, kiedy odmówić relacji z chłopakiem. Nie „zakochiwała” się tylko dlatego, że ktoś zwrócił na nią uwagę. Nie wiesz, dlaczego Twój syn poświęca kontakt z Tobą na rzecz kontaktu z dziewuchą, która w Twojej opinii nic dobrego sobą nie prezentuje. Chcesz, by Twoje dziecko miało wiarę w siebie i wewnętrzną potrzebę osiągania sukcesów. Wreszcie chcesz, by Twoje dziecko odmówiło małżeństwa krzywdzącemu je partnerowi, obroniło się przed prześladowcą i rzecz jasna, potrafiło o siebie zadbać.

Wróćmy jednak do małego dziecka. Twoje dziecko chce „być grzeczne”, ale nie chce zakładać czapki. Nie chce bawić się z sąsiadką. Twoje dziecko ugryzło koleżankę, której nie lubi, ponieważ ona zabiera jego ulubione zabawki. Gorzej – ugryzło za to młodszego brata. Twoje dziecko mówi „dziś nie będę grał w piłkę, nie chcę być na treningu” i schodzi obrażone z boiska, mimo przywoływania trenera. Płacze i krzyczy, bo chce frytki, a nie talarki. Nie chce przywitać się z ciocią, bo ciocia ma zbyt intensywnie pachnące perfumy. Co mówi Twoje dziecko? Czy ono zachowuje się niegrzecznie?

Twoje dziecko mówi „mamo, tato, NIE. Tym razem NIE. Okaż mi wsparcie, bo mam tego dość. Pozwól mi na mówienie NIE„. Twoje dziecko pokazuje Ci, że ono również ma prawo wyznaczać granice.

Mowa o tym, że dziecko może się nie zgadzać na Twoje pomysły, może mieć humory i wyrażać je tak, jak na daną chwilę potrafi. A Twoją rolą jest znalezienie takiego języka, którym uszanujesz dziecięce „NIE”, ale nauczysz, że często z „NIE” można zrobić „TAK”, jeśli poczujemy, że to odpowiedni moment i jeśli nasze uczucia nam na to pozwalają. (P.S. Jeśli potrzebujesz pomocy w znalezieniu takiego języka, daj znać – polecę Ci solidne wsparcie).

Rodzice chcą mieć grzeczne dziecko (no cóż, to silniejsze od nas :D), ale jednocześnie pytają mnie: „jak ochronić dziecko przed pedofilem?”. Mam wtedy złą wiadomość. Są czynniki chroniące i czynniki ryzyka. Ugrzecznienie jest czynnikiem ryzyka.

Gdyby ktoś mnie wcześniej zapytał, co zrobię, kiedy ktoś mnie zaatakuje, bez wahania odpowiedziałabym, że będę krzyczeć najgłośniej jak potrafię. Nie przypuszczałam, że wieloletnie rygory zewnętrzne (a później już wewnętrzne) uniemożliwiły mi jedyną obronę, jaka przychodziła mi do głowy. Dwa lata temu miałam przyjemność udziału w warsztatach samoobrony dla kobiet. Odbywały się w bardzo interesujących warunkach, bowiem oprócz zajęć na macie były również zajęcia w terenie, w lesie. Pierwszego dnia wszystkie kobiety zostały poproszone, aby krzyknąć najgłośniej jak potrafią. Ja i jeszcze kilka innych dziewczyn odmówiłyśmy – było to ponad nasze możliwości. Trener każdego dnia wracał z prośbą, zapewniając, że prędzej czy później będziemy musiały wykonać zadanie. Warunki były coraz trudniejsze, bo nie można było już ot tak sobie krzyczeć. Z każdym dniem krzyk miał się stawać reakcją na jakiś atak. Jednym przychodziło to szybciej, innym później. Ja krzyknęłam ostatniego dnia.

To jest skutek wychowania w grzeczności, które było bardzo popularne, kiedy dorastałam oraz skutek tłumienia wszelkich objawów dziecięcej agresji.

Z każdej strony słyszę, jak bardzo dzieci się zmieniły. Nie podejmuję dyskusji o tym, czy to dobrze, czy źle. Zwracam jednak uwagę, że dziś, również wśród dorosłych obserwuje się mniej uległości niż dawniej. Dawniej za naturalną uznawano uległość żony wobec męża, uległość mężczyzny wobec szefa. Jako dzieci obserwowaliśmy bardzo dużo uległości. Nasze dzieci już mają dużo mniej takich wzorców, zatem trudno się dziwić, że nie są już takie uległe. Dzieci uczą się przez obserwację. To dość wymowne, że jako dorośli dążymy do mniejszej uległości, a od dzieci wymagamy jej coraz więcej.

Czego może spodziewać się rodzic, który nie uzna mojego apelu o równość między nim a dzieckiem i nie zacznie szanować dziecięcego NIE?

Istnieje duże ryzyko, że ugrzecznione dziecko nie przyjdzie do Ciebie w chwili, kiedy ktoś je wykorzysta lub podejmie taką próbę (również seksualnie). Po pierwsze, będzie się bało Twojej oceny. Po drugie, nie będzie miało pewności, czy mogło temu zapobiec. Wreszcie, bardzo prawdopodobne, że nie będzie miało pewności, czy ten dorosły zrobił coś złego, czy tylko ono „źle czuje”.

W okresie dorastania, kiedy naturalnym będzie porzucenie autorytetu rodzica i poszukiwanie autorytetu w społeczeństwie, Twoje ugrzecznione dziecko nie będzie na tyle pewne siebie, by potrafić odmówić swoim rówieśnikom alkoholu, papierosów, wagarów, narkotyków, seksu itp. – to w najgorszym wypadku. W sprzyjających warunkach szkolnych, kiedy przyjmie określoną rolę w systemie rodzinnym, skutkiem będzie tak silny wewnętrzny niepokój, że Twoje dziecko nie uzna możliwości próbowania nowości, korzystania z dobrodziejstw życia, osiągania sukcesów.

Może być tak, że kiedy Twoje dziecko dorośnie, będzie krzywdzić (siebie lub innych), z różnym natężeniem. I odwrotnie, może podda się i będzie krzywdzone. W kontekście seksualnym – albo nie będzie potrafiło szanować granic partnera, albo nie będzie potrafiło wyznaczyć własnych granic seksualnych.

Na pewno nie będzie miało wiary w siebie i wszystko, co zrobi, będzie poddawało ocenie zewnętrznej. W kontekście seksualnym, będzie poddawało ocenie nie to, jak się czuje w swoim seksualnym życiu, a to, jakim jest partnerem seksualnym, jakie ma ciało, co musi zmienić, co ukryć, od czego uciec, do czego się zmusić. W młodości może czuć, że nie zasługuje na miłość, skoro nie spełnia seksualnych potrzeb partnera czy partnerki.

I proszę mnie źle nie zrozumieć. Ja też jestem rodzicem i też bym chciała mieć grzecznie zachowujące się dziecko. Dostrzegam jednak dużą różnicę, między oczekiwaniem, że dziecko będzie zachowywać się w granicach określonych zasad połączonym z otwartością na wpadki, złość, a nawet agresję, a „ugrzecznianiem” dziecka i karaniem za wszelką niesubordynację.

Kiedy Twoje dziecko mówi NIE, zanim zareagujesz zastanów się, co się stanie, jeśli pozwolisz mu zdecydować?

Kiedy Twoje dziecko bije i krzyczy, zastanów się, czy przypadkiem nie robi tego w obronie własnej. A jeśli tak – zastanów się, do czego dojdziesz, karząc je za tę obronę?

Dziękuję za Twoją obecność tutaj. Zrób coś dla siebie <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *