Seksuologia

Czy kąpać się z dzieckiem?

Dzień dobry! Bardzo mi miło Was gościć!

Drodzy zaangażowani rodzice, na dziś przygotowałam dla Was post o kąpielach rodziców z dziećmi, a konkretniej – o pokazywaniu swojego nagiego ciała dzieciom. Czy to robić? Czy ma znaczenie płeć dziecka i rodzica? Czy to potrzebne i cenne, czy szkodliwe?

Przyznam Wam szczerze, że zwykle sama miewam wątpliwości, jak to z tym kąpaniem jest. Z jednej strony tyle ciekawych rzeczy możemy przeczytać pozytywnym wpływie otwartości na nagie ciało, z drugiej strony są aspekty, które poddają to pod rozwagę i zachęcają do budowania intymności.

Przede wszystkim, polskie prawo karne nie zabrania pokazywania swojemu dziecku własnego nagiego ciała, jeśli nie ma to intencji wykorzystywania seksualnego (nakłaniania do dotykania, wprowadzania w świat erotyczny itd.).

Dziecko od okresu życia płodowego jest istotą seksualną. Widok nagiego ciała nie ma dla dziecka związku ze światem erotycznym. Jest po prostu ciałem, może wzbudzić pewną ciekawość, ale nie jest widokiem traumatycznym ani wulgarnym.

Ciało kobiety zazwyczaj nie budzi ani w chłopcach, ani w dziewczynkach większych emocji. Ciało mężczyzny może wzbudzić większe zainteresowanie. Penis jest bardzo wyrazistą częścią ciała. Dziewczynki nie mają penisów, więc z oczywistych względów jest on dla nich ciekawy, a chłopcy, choć mają penisy, to zauważają różnicę w wyglądzie ich prącia i prącia taty.

Około 7 r.ż. dziecko zazwyczaj zaczyna już odczuwać wstyd przed widownią swojego ciała, ma zbudowaną potrzebę intymności i samo decyduje, czy chce oglądać mamę i tatę nagich. Specjaliści uważają, że liberalny stosunek do ciała może to opóźnić. Nic nie wskazuje, że może spowodować, że ten etap nie nadejdzie. Należy jednak pamiętać, że trening intymności następuje w okolicy treningu czystości, a więc znacznie szybciej – wtedy dziecko się nie wstydzi (na szczęście), ale powinno już poznawać, czym jest intymność.

Nie podpisuję się pod tym, że małe dziecko nie zwraca uwagi na sfery intymne rodziców i nagie krocze jest dla niego tym samym, co naga dłoń czy stopa. Założenie byłoby słusznym, gdyby nie fakt, że w większości okoliczności życia dorośli chronią swoje ciało przed nagością, z czego dziecko bardzo szybko wyciąga wniosek – ciało dorosłych to coś trochę innego, niż ciało dzieci. Stąd, założę się, że kiedy rodzic pokazuje się swojemu dziecku nago, to pierwszym, na co maluch zerknie, jest właśnie miejsce intymne rodzica.

Zdecydowanie nie należy pokazywać dziecku swojego ciała, jeśli rodzic tego nie chce. Zarówno mama, jak i tata, mają prawo do swojej intymności i jeśli nie czuje się komfortowo, kiedy patrzy na nich dziecko, to niech nie dopuszczają do sytuacji, w których dziecko ich widzi. Zapewniam, iż nieoglądanie ciała rodziców nie jest dla dziecka szkodliwe. Należy jednak przy tym pamiętać, że nigdy nie jest za późno na mądrą edukację seksualną, zabawę z atlasem i rozmowę o ciele, różnicach płci. Te rozmowy są bardzo potrzebne do prawidłowego rozwoju seksualnego.

Jeśli rodzice uznają, że dobrze czują się pokazując dziecku swoje nagie ciało, to ważne jest, aby przy tym zwrócili uwagę na kilka aspektów.

Po pierwsze – czy dziecko będzie to pamiętać? Nie jestem pruderyjna, ale mam przekonanie, że dorosły mężczyzna pamiętający wygląd nagiego ciała mamy, może mieć związany z tym widokiem niesmak. Ja nie chciałabym magazynować w swojej pamięci widoku moich nagich rodziców, choćby z szacunku do ich intymności. Czterolatek ma już duże szanse kontenerowania w swoim mózgu obrazów.

Ważne, aby odpowiedzieć sobie na pytanie, co nam i naszym dzieciom daje wspólna kąpiel. Frajda i zabawa to duże wartości, ale warto się przyjrzeć i zastanowić, czy nasze dziecko rozumie istnienie granic intymności. Jeśli tak, to fantastycznie. W odwrotnej sytuacji trzeba pomyśleć o nauce ochrony swojego ciała.

Jeśli czytacie bloga, to wiecie, jak duży nacisk kładę na naukę intymności. Robię to z wielu przyczyn, ale przede wszystkim dlatego, że dzisiejszy trend odsłaniania całej swojej intymności uznaję za szkodliwy. Ostatnio koleżanka powiedziała do mnie „wiesz, mam w ciąży takie zaparcia, że mąż musi chodzić ze mną do toalety, bo mi się tam aż nudzi”. Kiedy byłam na plaży, piętnastolatki biegały w stringach przy nauczycielach i chłopcach z klasy, a to nie budziło niczyjego zdziwienia. Chłopcy już dawno nie ciągają za warkoczyki, tylko klepią dziewczęta po pupie. Mnie ten trend nie odpowiada, ponieważ intymność to jeden ze składników „udanego związku” (intymność, namiętność, ciągłe uwodzenie). Ponadto, specjaliści uznają, że dzieci seksualnie edukowane i posiadające poczucie intymności szybciej identyfikują zamiary sprawców przestępstw seksualnych. W mojej opinii to bardzo ważne, aby przy liberalnym stosunku do nagości, nie zagubić mądrego podejścia do intymności.

Jest mi blisko do modelu, że ciało mamy jest dla taty, a ciało taty jest dla mamy. Zastanawiam się, jak wytłumaczyć dziecku, czym jest prawo rodziców do intymności, jeśli dziecko nie zna intymności jednego z rodziców. Nie twierdzę, że to niemożliwe. Twierdzę, że trzeba przygotować sobie strategię odpowiadającą na tę wątpliwość.

Warto też zastanowić się nad okolicznościami, w których np. ciało mamy jest „ogólnodostępne” w domu, a ciało taty chronione. Może się okazać, że dziecko zupełnie nie zrozumie tej sytuacji i będzie dążyło do naruszenia granic intymności taty, co nie jest dobre ani dla dziecka, ani dla taty.

Są rodziny, w których funkcjonuje liberalny stosunek do widoku nagiego ciała, rodzice są przy tym spójni, rozmawiają z dziećmi, dzielą sytuacje na te, w których dzieci mogą oglądać i pokazywać ciało oraz te, w których nie powinny tego robić. Są to rodzice świadomie realizujący edukację seksualną. Wówczas nie mam prawa tego oceniać i pozostaje mi się od nich uczyć.

Jeśli jednak macie wątpliwości, jako rodzice nie jesteście w tej kwestii zgodni, czujecie związany z tym dyskomfort, bądź po swoich dzieciach widzicie, iż edukacja seksualna nie przebiega tak, jak byście sobie tego życzyli, to radziłabym skoncentrować się na budowaniu intymności i podstawach edukacji, odstępując od pokazywania się dziecku nago.

Ja jestem z tych, które nie chronią swojego ciała tarczą i mieczem, ale też nie chcę kąpać się z dzieckiem czy biegać po domu nago w poszukiwaniu odpowiedniego koloru bielizny. Uważam, że mam do tego pełne prawo. Moje ciało jest zarezerwowane dla mnie i dla mojego mężczyzny. Nie mam wątpliwości związanych z tym, jak to powinno wyglądać w moim domu.

Można się bardzo mądrze przed dzieckiem odsłaniać lub bardzo niemądrze nie odsłaniać. Może być odwrotnie. Kładę nacisk na to, by rodzice byli w tej kwestii zgodni, wiedzieli, czemu służy ich podejście do pokazywania swojego ciała oraz mieli w związku z tym przemyślaną strategię edukacji seksualnej. Najważniejsze, aby nie naruszać niczyjej intymności, nie wysyłać sprzecznych sygnałów, nie pozostawiać dziecka samego sobie z nagością lub jej brakiem.

Kochani, kończę pisać przy sobocie. Ja na pewno zorganizuję sobie na dzisiaj jakąś nagrodę. Zachęcam Was do tego samego! Jako zaangażowani rodzice, musicie się doceniać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *