Seksuologia

Przedszkolak pyta – skąd się biorą dzieci?

Skąd się biorą dzieci? Jest to pytanie, które w taki lub inny sposób zada każde małe dziecko. Może się okazać, że nie mamie czy tacie, ale babci, cioci, przedszkolance, a na pewno sobie. Znane mi reakcje dorosłych są przeróżne, od staromodnych „cicho bądź i oglądaj bajkę” przez twórcze próby porównywania taty do pszczółki i mamy do kwiatka, opowiadania o różnicy między tym, co tatuś ma w majteczkach, a co mamusia…moje ulubione to opowieści o bocianach i kapuście. Nawiasem mówiąc sama padłam „ofiarą” opowieści o tym, że bocian zostawił mnie na balkonie, co w późniejszym czasie prawdopodobnie mi się śniło, bowiem wszystkim dumnie opowiadałam o pamięci tego zdarzenia. Oczywiście mój tata przy każdej możliwej okazji prosił, bym opowiedziała co pamiętam, ja opowiadałam i zupełnie nie rozumiałam, dlaczego dorośli się śmieją. Kiedyś ktoś nawet – chyba mama – chciała mnie uświadomić, że nie mogę tego pamiętać, ponieważ to nie jest prawda. Wtedy byłam jeszcze bardziej zdezorientowana – przecież miałam ten obrazek przed swoimi oczami, pamiętałam go! Odpowiadając sceptykom – wyrosłam na ludzi mimo tych opowieści, ale dość wymownym jest fakt, że choć bardzo mało zapamiętałam ze swojego dzieciństwa, to akurat to pamiętam doskonale.

Jak zatem rozmawiać z przedszkolakiem o tym, skąd się biorą dzieci? Przede wszystkim, na każde pytanie zaczynające się od „jak rozmawiać z dzieckiem” zawsze odpowiem – szczerze. Jest to podstawowa zasada. Zdaję sobie sprawę, że większość dorosłych czuje pewne zażenowanie słysząc od dziecka pytanie o seksualność (zażenowanie w tej sytuacji jest takie…polskie). Niemniej jednak zachęcam, by otwarcie z dzieckiem porozmawiać. Jednocześnie uspokajam, że przedszkolak pytając o to, skąd się biorą dzieci, na pewno nie pyta o kwestie techniczne. To jest pytanie egzystencjalne. Ono nie pyta gdzie i kto wkłada penisa, ono pyta o istnienie człowieka. Jeżeli jesteśmy rodzicami kochającymi się, wspierającymi się, całującymi – odpowiedzmy, że On/Ona jest na świecie, ponieważ rodzice bardzo się kochali, dużo się przytulali i bardzo chcieli, aby był/była z nimi. Jeżeli to nie jest prawda, jeżeli rodzice skaczą sobie do gardeł lub żyją zupełnie obok siebie, zawsze mogą powiedzieć, że ich dziecko jest na świecie, ponieważ tego chcieli i w tym celu dużo się przytulali, że jego narodziny są cudem, czymś szalenie istotnym i niezwykłym. Chodzi o to, żeby wypowiedź rodzica nie była całkowicie niespójna z zachowaniem rodziców wobec siebie, ponieważ dziecko to potraktuje jak brak odpowiedzi, nie zrozumie, użyje wyobraźni, zakłóci prawdę. Jednocześnie należy pamiętać, że rozmowa szczera nie oznacza, że jeśli nasze dziecko było dzieckiem niechcianym, to należy mu o tym powiedzieć. Absolutnie nie wolno nam tego zrobić. Musimy poszukać odpowiedzi, która da mu ochronę i wskaże, że dziecko to owoc bliskości dwójki dorosłych.

Oczywiście może się okazać, że powyższa odpowiedź dziecku nie wystarczy. Częstym pytaniem jest „kto mnie włożył do brzucha mamy”. To nadal nie jest pytanie o seks. Prawdą jest nadal odpowiedź, że nikt dziecka do brzucha kobiety nie wkłada, ono tam rośnie i dojrzewa dzięki temu, że rodzice tego chcieli, kochali się, przytulali, byli bardzo blisko. To nie tak, że małemu dziecku nie należy opowiadać o tym, jak dochodzi do zapłodnienia (są książeczki dla dzieci w wieku 0-4, które dość szczegółowo to opisują), ale zapewniam Was, że przedszkolaka to nieszczególnie interesuje. Jeśli coś w tej sprawie go interesuje, to różnice między chłopcem a dziewczynką – te różnice przedszkolak powinien znać, a o tym jak mu to przedstawić opowiem w kolejnym wpisie 🙂

Kwestie techniczne dotyczące zapłodnienia nie są małemu dziecku niezbędne ani nawet potrzebne do prawidłowego rozwoju seksualności. To, o co dzieci jeszcze przy okazji rozważań na temat swojego istnienia pytają, to sprawa wyjścia z brzucha mamy – „kto mnie wyjął z brzucha, którędy”. I tutaj, zakładając, że dziecko zna różnicę między budową chłopca i dziewczynki, możemy już dzieciaczkowi opowiedzieć coś więcej. Kłopotliwa jest nomenklatura dotycząca dziewczynek – słowo cipka wydaje się być dość wulgarne, pochwa też nie brzmi dobrze. Cóż, ja jestem zdania, że dziecko może poznać prawdę – jest wagina, pochwa, które w naszym kraju nazywamy potocznie cipką. Moja koleżanka mówi jeszcze „umyj córciu waginkę, bo jest śliczna i musisz o nią dbać” – mnie się to bardzo podoba 🙂 Kiedy już rozstrzygniecie w sobie tę kwestię, to jak najbardziej możecie wytłumaczyć dziecku, że po upływie czterdziestu tygodni mama czuje, że dzidzia potrzebuje wyjść z brzuszka. Wtedy jedzie do szpitala, kładzie się na specjalnym łóżku i doktor pomaga dzidzi wyjść przez tę właśnie waginkę, która tylko na czas porodu jest taka duża, żeby dzidzia się zmieściła, a potem znowu jest malutka. Nie należy uświadamiać dziecka o bólu i cierpieniu związanym z porodem, należy mu to przedstawić jako cud narodzin – choć nie skłaniam też to kłamstwa, że to najwspanialsze uczucie świata. Po prostu ważne, by wiedziało, że mama była później zmęczona, ale szczęśliwa 🙂 Można też dziecku przy okazji wytłumaczyć, czym jest cesarskie cięcie – mama jedzie do szpitala, doktor daje znieczulenie, żeby nic nie bolało, rozcina brzuch, wyciąga maluszka, zaszywa brzuch i mama odpoczywa ciesząc się obecnością dziecka. Wyobraźnia dziecka jest wielka, więc warto powiedzieć, że to bezpieczne, blizny nawet prawie nie widać, a mama jest szczęśliwa, że tak się stało. I tyle o przyjściu na świat dla Przedszkolaka 🙂

Nie obawiajcie się- wbrew powszechnym opiniom polityków i księży, nie rozerotyzujecie swojego czterolatka takimi rozmowami. Pracujecie nimi na dalsze rozmowy, które w przyszłości zapewnią Waszemu dziecku m.in. miłość i zrozumienie swojego ciała, którego tak bardzo brakuje nam, niewyedukowanym dzieciakom końcówki lat 80-tych 🙂 I nie zapomnijcie docenić siebie za bycie świadomym rodzicem! To dla mnie bardzo ważne, abyście się doceniali :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *